Godzina 9 rano. Niby wszystko dobrze, jednak kilka rzeczy nie daje mi spokoju. Wiesz co jest tą rzeczą? To Ci opowiem. Kiedy zaręczyłam się z moim Pawłem wszystko było w jak najlepszym porządku. No i kiedy byłam sama też. A teraz nagle wszyscy moi znajomi przestali się odzywać. I nie jest tak, że robią to rzadziej. Wcześniej dostawałam wiele sms-ów od wielu różnych osób. Lubiłam to, bo jestem osobą, która dzięki kontaktom z innymi żyje. A teraz... wszyscy milczą. Kiedy dostaję sms-a lub ktoś dzwoni to są tylko 3 opcje:
- Paweł
- Mama
- Siostry...
Nagle straciłam wszystkich znajomych... Nie wiem czy to zazdrość, czy zawiść, czy cokolwiek, ale jeśli to zazdrość przez nich przemawia, to przykro mi, że ludzie, którzy wydawali się być moimi przyjaciółmi, nie cieszą się razem ze mną moim szczęściem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz