środa, 30 listopada 2011

Coraz zimniej...

Godzina 9 rano. Niby wszystko dobrze, jednak kilka rzeczy nie daje mi spokoju. Wiesz co jest tą rzeczą? To Ci opowiem. Kiedy zaręczyłam się z moim Pawłem wszystko było w jak najlepszym porządku. No i kiedy byłam sama też. A teraz nagle wszyscy moi znajomi przestali się odzywać. I nie jest tak, że robią to rzadziej. Wcześniej dostawałam wiele sms-ów od wielu różnych osób. Lubiłam to, bo jestem osobą, która dzięki kontaktom z innymi żyje. A teraz... wszyscy milczą. Kiedy dostaję sms-a lub ktoś dzwoni to są tylko 3 opcje:

- Paweł
- Mama
- Siostry...

Nagle straciłam wszystkich znajomych... Nie wiem czy to zazdrość, czy zawiść, czy cokolwiek, ale jeśli to zazdrość przez nich przemawia, to przykro mi, że ludzie, którzy wydawali się być moimi przyjaciółmi, nie cieszą się razem ze mną moim szczęściem.

wtorek, 25 października 2011

Wtorek

    Wtorek, a dobrze, że nie poniedziałek. Wczoraj było gorzej. Wstałam z wielkim trudem, na zajęciach starałam się z całych sił nie zasnąć w ławce. Głupio by było. Tak przed wykładowcą... Jednak ze wszystkich sił próbowałam i wytrzymałam. Oczywiście nie trudno się domyślić co zrobiłam od razu po powrocie do domu... Tak... Słodki sen...